2018.04.15 - Góry Sowie

   Przeprosiny

   W końcu nadszedł czas aby przeprosić się z Sudetami. Na tą okazję wybrałem Góry Sowie. Mam nadzieję że mi wybaczą to dwukrotne odstępstwo, kiedy pomykałem przez Beskidy zamiast podziwiać ich urok.b1 Przeszedłem taką trasę - link. Taka uwaga - zaczynam i kończę w tym samym miejscu a planer pokazuje mi 705 m. w górę i 695 m. w dół. Panie planer - tu jest manko. b1

   

   Dlaczego?

   Dlaczego jedni mogą przejść jakąś trasę bez zdarzeń a mnie się zawsze coś przytrafia? A może to i lepiej bo o czym bym pisał? b1 Zaczęło się od braku wolnego miejsca na parkingu przy kościele pod wezwaniem św. Aniołów Stróżów w Kamionkach. Trwała msza. Trudno. Musiałem poczekać ze 20 minut.

01

Okolice Kamionek

   W końcu msza się skończyła, pojazdy odjechały i był luz. Zaparkowałem. Założyłem łazęgowe buty i wio - kierunek Wielka Sowa szlakiem żółtym. Mijam zaparkowaną corsę w kolorze czerwonym na wrocławskich blachach. Ot. Kolejny opel. Najpierw lekko zieleniące się łąki, później bukowy las. Cały czas lekko pod górę. Dochodzę do składowiska owoców zniszczenia szyszkowców. Patrzę a na ściętym drzewie siedzi jakaś madonna. Już chciałem ją pozdrowić a ta nagle wstała i chodu. Co jest? Przecież goliłem się wieczorem. b1 Dobra. Nie chce pozdrowień to jak to mówią - łachy bez. Idę dalej. Droga zaczyna coraz bardziej ostro piąć się pod górę. Płyną maleńkie strumyczki. Ogólnie to błoto.

02

Bucik po błotnej kąpieli b1

   Lezę sobie beztrosko. O! Kupa liści. Postawiłem na nich lewą nogę i to był błąd. Nożka-śmierdziuszka nagle zapadła się powyżej kostek w beżowe błotko - patrz foto. Jedyny taki kolor błotka na całej trasie. Lewy bucik beżowy a prawy ciemnoszary. Panie czytelniczki wybaczą - jestem tylko facetem więc w zasadzie rozróżniam tylko trzy kolory - żółty, zielony i czerwony.b1 I co gorsze rozwiązała się sznurówka, więc za chwilę i ręce byłu upaprane na beżowo.b1 No fajno. Góry to nie Sopot ale mieć dwa różne buty to jest nie za bardzo fajnie. Trzeba iść dalej i skorzystać z jednej z dwóch metod na błotko - strumień wody lub zasada - wysuszy się i wykruszy się. b1 Więc sobie leze dalej, coraz wyżej i doszedłem do miejsca zwanego "Starą Jodłą". Kilka lat temu nazad już tam byłem ale teraz nie mogłem poznać tego miejsca - ucywilowało się czyli zrobiono szutrowe drogi, parking i wybudowano wiatę z ławeczkami.

03

Stara Jodła

   I właśnie te ławeczki sprowadziły na mnie następny problem. Podchodzę by usiąść i wyciągnąć nogi. Patrzę na jedną z nich i oczom nie wierzę - damska torebka. Co jest? Jakiś youtuber film robi? Ktoś chce mnie wrobić? Rozglądam się. Wokół nikogo. Kamer nie widzę. Więc zostaje jedna możliwość - roztargniona niewiasta ją zostawiła. I to zapewne nie ta, która wiała przed mną, bo ta była turystką z plecakiem. Dobra. Trzeba coś z tym problemem zrobić. Zaglądam do środka. Może będzie jakiś numer telefonu. Niestety. Jest dowód, prawko, karty, trochę kasy a numeru brak. Teraz kojarzę tę torebkę z tym kolejnym oplem po drodze. Pakuję torebkę do plecaka z myślą, że będę pytał schodzących z Wlk. Sowy lub popytam na szczycie, np. w kiosku w wieży. Przecież jej tu nie zostawię. Może znaleźć się jakiś uczciwy inaczej. Weźmie kasę a dokumenty rzuci w krzaki.

04

Przeszkody na trasie

   Idę dalej wyżej. Momentami bardzo stromo ale zdarzają się i odcinki prawie płaskie. No i przeszkody w postaci połamanych drzew. Słonko świeci, ptaszki śpiewają i ludzi brak. Jest pięknie. I jest strumień. Mój lewy bucik nareszcie upodobnił się do prawego. Nogawka jednak pozostała ciut beżowa.b1 Idę polanami naturalnymi lub po wycinkach. Od czasu do czasu robię obrót do tylu. Widoki coraz pełniejsze. Począwszy od Kamionek a skończywszy na Masywie Ślęzy lub bardziej w lewo - Świdnicy i dalej. Cykam fotki. Dochodzę do szlaku czerwonego, biegnącego od Koziego Siodła. Szczyt coraz bliżej. Robi się płasko i następne zdziwienie - nie ma tradycyjnego błotka przed szczytem. Ktoś w końcu zrobił drobny przekop i woda spłynęła w dół.

05

Panorama ze stoku Wlk. Sowy

   Wielka Sowa. Tłok jak zawsze. Wieża. Zamknięta niestety. Kiosk też. Rozglądam się po słupach. Może jakieś ogłoszenie wisi? Niestety. Trudno. Robię obywatelskie aresztowanie torebki by zawieźć ją później na policje.b1 Przechodzę na pónocny stok, układam się na suchej trawie i wchłaniam część tego co zabrałem z domu. Podziwiam głupotę ludzką - rozpalony grill na suchej trawie. Później robię kilka fotek okolicy i w drogę. Mój ulubiony kierunek. Najpierw szlakiem niebieskim w dół a po kilkuset metrach odbijam w lewo na drogę bez szlaku ale za to z widokiem na Góry Wałbrzyskie, Góry Suche - Waligóra, Ruprechticki Szpiczak i Karkonosze w oddali z Królową na czele. Stoję i podziwiam. Jest lekkie zamglenie ale wszystkie wcześniej wymienione pagórki są widoczne. Miód na oczy. b1

07

Mój ulubiony punkt widokowy

   Skręt w lewo. Dochodzę do szlaku czerwonego a nim schodzę w kierunku schroniska Sowa. Za chwilę odbijam na szlak żółty i kieruję się w stronę Koziego Siodła. Robi się gorąco - południowe zbocze masywu Wlk. Sowy. Dobrze że po drodze jest piękny strumień. Niestety. Strumień co prawda pozostał ale rozsypała się rynna powodująca jego kaskadowy spływ. Diabli wzięli jedno urocze miejsce na szlaku. Mija kilkanaście minut i dochodzę do przełęczy.

   Rozterka. Pierwotnie planowałem przejście szlakiem czerwonym na Przełecz Jugowską a później zielonym do Kamionek. Ale co z zaaresztowaną torebką? Postanawiam wrócić na miejsce jej znalezienia - jakby nie patrzeć to też w dół.b1 A nuż siedzi tam Roztargniona i rozpacza? Schodzę w dół szlakiem czarnym przez świeżo zazieleniający się las.

09

Wiosna!

   Jeszcze zazieleniający się. Bo patrząc na tempo prac szyszkowców to niedługo nie będzie miało się co zielenić. Wszędzie stosy drewna i zryte poszycie. Wycięte całe połacie lasu. Ach ten kornik.b1 Skręcam na szlak niebieski by dojść z powrotem do "Starej Jodły". Droga w miarę płaska ale długa - 3 km w towarzystwie pieńków, bali i zrytego poszycia. W końcu dochodzę do celu. Niestety. Roztargnionej wrocławianki nie ma. Za to pojawia się dwójka ze sterniczką - całkiem, całkiem - oczywiście sterniczka.b1 Trochę rozmowy czyli narzekanie na niehandlową niedzielę i brak źródeł chmielowego napoju w okolicy.b1 Żegnam się z młodzieżą.

10

Kolejna panorama ze stoku Wlk. Sowy

   Mam do przejścia ostatni odcinek. Tym razem uważam na maksa. Z daleka omijam beżowe błotko.b1 Docieram do parkingu pod kościołem. Po drodze stwierdzam brak czerwonego opla - Roztargniona pojechała bez dokumentów. Wbijam się w swojego opla. Wypijam resztki płynów i pomykam do ... KPP w Dzierżoniowie.

   Wchodzę do budynku - wcześniej powiadomiłem rodzinę, że mogę nie wrócić na noc. b1 Krótko mówię dyżurnej z czym przychodzę i widzę zdziwienie na jej twarzy. Czyżby w Dzierżoniowie nikt niczego nie gubił a może nikt niczego nie znalazł?b1 Ok. Przyjmuje torebkę. Bierze ode mnie adres. I po sprawie - prawie, bo w będąc już w domu, szybko umieszczam ogłoszenie na górskich grupach. Może Roztargniona ma konto na fejsie i właśnie szuka zguby.

    

   P.S. Namierzyłem Roztargnioną na Naszej Klasie - łatwo nie było bo na profilu nie ma nazwiska. Rozpoznałem po buźce. Niestety numeru telefonu brak. Poszukałem znajomych z NK na fejsie. Do jednej z nich napisałem. Może będzie dobrą koleżanką???

 do góry 

JANUSZ LEWCZYK

Świdnica

tel. 603 099 193

e-mail: janusz.lewczyk@infomix.com.pl

© Janusz Lewczyk (d. INFOMIX) 1999-2018

Wszelkie prawa zastrzeżone

Serwis mapa-turystyczna.pl