2018.05.13 - Stożek Wielki i okolice

   Niedziela czyli tradycyjnie gdzieś trzeba wybrać się w góry. Dokąd? Oto jest pytanie. Nie kombinowałem zbyt długo i postanowiłem ponownie zawitać do Sokołowska, jednakże tym razem przejść po innych pagórkach niż zwykle. I zamiast udać się w Góry Suche poszedłem przez Stożek Wielki na Lesistą Wielką z zamiarem zahaczenia o kilka innych górek - trasa w linku.

01

Walka o przetrwanie

   Wyruszyłem z Sokołowska żółtym szlakiem w kierunku północnym, początkowo przez jakąś dawną aleję obsadzoną drzewami (można zobaczyć jak drzewa walczą o życie rozbudowując system korzeniowy i pień w pobliżu ziemi) by po kilku minutach wyjść na łąkę. Majową łąkę. Porośniętą świeżą soczystą trawą i kwitnącą dziesiątkami roślin. Szlak wiedzie momentami dość stromo pod górę. Idzie się nim i machinalnie ogląda do tyłu bo za plecami z biegiem przebytych metrów, roztacza się coraz rozleglejsza panorama. W końcu szlak zaprowadza mnie do wiaty zbudowanej w stylu norweskim. Da się w niej ucztować i nocować, i jest przy niej miejsce na ognisko. Krótka przerwa na fotki, podziwianie okolicznego krajobrazu - schemat poglądowy w linku. I dalej w górę.

02

Widok na Góry Suche

   Wchodzę w las. Niskie drzewa i krzewy. Jak widzę scieżka mało uczęszczana bo zarośnięta. Widocznie piechurzy najczęściej wchodzą na Stożek od strony Unisławia lub okolicznymi drogami leśnymi. Wkrótce do jednej z nich docieram, przechodząc nią kilkaset metrów by wejść na ścieżkę stromo pnącą się pod górę i w dodatku pokrytą kamieniami. Lekko nie jest. Jednakże po kilku minutach docieram pod następną wiatę. To już Stożek Wielki, chociaż najwyższy punkt znajduje się kilkanaście metrów dalej. Ponoć kiedyś na tej górze była wieża widokowa, jednakże teraz po niej śladu nie ma. Natomiast są śmieci. Dużo śmieci. Wiadomo - te są znacznie cięższe do znoszenia niż do wnoszenia b1. Przysiadam w wiacie na krótki moment by łyknąć trochę wody.

03

Żółta gąsienica b1

   Ruszam dalej. Przechodzę szczyt kierując się w dół. Na początku zejście jest bardzo strome ale jednocześnie bardzo widokowe. Mam szczęście. W dole po torach z tunelu wyjeżdża żółta gąsienica b1. To pociąg do Czech. Pięknie prezentuje się z góry na tle łąk i okolicznych zabudowań. No i ten krajobraz - schemat poglądowy w linku. Szał b1. Ścieżka wypłaszcza się idąc trawersem Stożka. Jednak miejscami bywa stromo. Trzeba uważać na to, a także na oznaczenie szlaku. Łatwo zbładzić. Przegapiłem znaczek na drzewie i zrobiłem ze 100 metrów w dół. Powrót na właściwą drogę prowadzącą przez łąki do Unisławia. Tu z kolei ze 200 m asfaltu - droga Wałbrzych-Mieroszów i kieruję się szlakiem zielonym w stronę Lesistej Wielkiej. Po lewej na łące pasie się koń - dla mieszczucha nie jest to codzienny widok, jednakże wiem że mleko dają krowy a nie fabryka b1.

04

Wiosenny las

   Zaplanowałem odskok w bok, by wejść na Dzikowiec szlakiem niebieskim i powrócić na rozdroże szlaków lub pójść grzbietem. Ale wiadomo jak to bywa - plan dobry a wykonanie do d... b1. Zielony szlak wiedzie leśnym duktem z owocami ciężkiej pracy szyszkowców. Są już tak przepracowani że na poboczu zalegają kilkuletnie kłody. Wygląda to tak, jakby rynek drewna był już nasycony i nie ma na drewno zapotrzebowania. A ciąć trzeba. Kornik nie próżnuje. b1 Lezę sobie i rozmyślam o tym. Ludzi brak. To nie na Wielką Sowę lub Śnieżkę idę. Pustka i śpiew ptaków. Czego turyście więcej trzeba? Rozdroże. W lewo piękny dukt a w prawo zarośnięta ścieżka. No nie. Szlak musi prowadzić w lewo więc skręcam w lewo - oznaczeń brak. I tu właśnie nastąpiło to kiepskie wykonanie planu. Po kilkuset metrach zorientowałem się, że coś jest nie tak. Mapa. Nie ma strachu. Dukt wiedzie trawersem i dochodzi do szlaku niebieskiego biegnącego na Lesistą. Dobra. Nie zbłądzę ale z Dzikowca nici.

05

Kto znajdzie tu wiewióra? b1

   Więc sobie idę tym duktem. Wtem jakiś ruch na drzewie w lesie po lewej. Oczom nie wierzę - wiewiórka. Czarno-biała wiewiórka śmiga sobie po drzewach. Zauważyła mnie i zapozowała do fotki - przepraszam za jakość ale mój smartfon zoom-u nie ma b1. Dochodzę do następnego rozdroża. Na nim uczyłbym znakarzy jak nie należy oznaczać szlaku. Dwie drogi i dwa drzewa po prawych ich stronach. A znak niebieski oczywiście na tym przy lewej drodze b1. Nie dałem się nabrać tym razem i wybrałem drogę pod górę z prawej. I trafiłem b1.

06

Na horyzoncie Królowa ze służkami

   Szlak pnie się pod górę skrajem lasu odsłaniając po prawej krajobraz aż pod Snieżkę i pasmo Karkonoszy - schemat poglądowy w linku. Warto było tu wchodzić. Widoki nie do opisania. I nawet grupę ludzi spotkałem. Też byli zdziwieni.b1 Byłem pierwszą obcą osobą spotkaną przez nich - i vice versa. Krótka rozmowa i pnę się dalej pod górę. Szlak skręca w lewo w las. Co jest grane? Mapa. I co widzę? Też prowadzi na szczyt tylko zakosami. Daruję sobie łażenie przez las i nie opuszczam drogi. Kilka minut marszu i mam potwierdzenie dobrego wyboru - szlak czerwony (Główny Szlak Sudecki) i Lesista Wielka.

   Rozległa górka. Trudno tu mówić o szczycie. Po prostu płaszczyzna. Chyba by się na niej zmieściło boisko piłkarskie.b1 Foty drogowskazów i okolicy, i maszeruję dalej bo tu nawet nie ma gdzie usiąść w cieniu by odpocząć. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduję kłodę drzewa w cieniu. Przysiadam na posiłek - bułka (bez banana b1) i kilka łyków kawy z termosa.

07

A z drugiej strony Szczeliniec

   Zaczynam schodzić czerwonym szlakiem przez ciepły, nasłoneczniony las z pięknym runem i jagodnikami. Szlak doprowadza mnie do kolejnego rozdroża. Idę prosto w dół. Z lewej strony zaczynają się roztaczać widoki na wschód i południe. O rany. Jakie piękne okolice. I jak to zwykle bywa ze mną, zagapiony na krajobraz - schemat poglądowy w linku, zarobiony fotkami, gdzieś przeoczyłem oznaczenie szlaku. Zorientowałem się dopiero po kilkuset metrach. Znowu sięgam po mapę. No tak. Esteci za karę robią dłuższe drogi. Muszę co nie co nadłożyć - tak ze 2 km. Idę drogą zboczem Lesistej. Nie ma czym się przejmować - dalej podziwiam widoki. Wkrótce droga skręca ostro w lewo i prowadzi w dół. Teraz jestem już pewien że dobrze idę. Za chwilę upewnia mnie o tym ... czerwone oznaczenie szlaku. Właśnie dobiegły do końca te dwa kilometry kary za gapiostwo. b1 Ale co widziałem to moje (i Wasze na fotce). Wkrótce docieram do pierwszych zabudowań Kowalowej, przechodzę dziś po raz drugi drogę Wałbrzych-Mieroszów i zatrzymuję się na krótko w wiacie przystankowej. Robię rachunek sumienia - dwie górki zaliczone, zwierzyna leśna pooglądana, ptaszki wysłuchane, błądzenie też było. Wszystko w normie b1

   Przede mną ostatni odcinek trasy - 2,5 km asfaltówki do Sokołowska w pełnym nasłonecznieniu. I może na tym zakończę bo kląć nie wypada - doszedłem po 30 minutach. b1

 do góry 

JANUSZ LEWCZYK

Świdnica

tel. 603 099 193

e-mail: janusz.lewczyk@infomix.com.pl

© Janusz Lewczyk (d. INFOMIX) 1999-2018

Wszelkie prawa zastrzeżone