2016.05.08 - Rudawy Janowickie po raz pierwszy

   Tym razem skorzystałem z usług Kolei Dolnośląskich. Godzina jazdy i Janowice Wielkie. Wysiadłem z pociągu. Trasy nie miałem zaplanowanej więc zacząłem improwizować. Szwendam się koło dworca i kombinuję. Żółtym, zielonym? Na zamek? Czy może od razu w las? No i wymyśliłem. Zielonym. Tylko w przeciwną stronę.b1 Link. Pójdę na Różankę. Przecież tamtędy biegnie trasa Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej. A mnie jakoś tak nie było dane tam dotrzeć. b1

   W porzo. Śmignąłem przez tory i jakiś most. Po obydwu stronach pięknie odrestaurowane pałace. Rozgałęzienie szlaków. Zielony wiedzie drogą w górę w kierunku szpitala i skręca w lewo, biegnąc wzdłuż lasu.

02

Coś dla męskich oczub4

   Po kilkuset metrach wiata. Siadam i robię fotki. Karkonosze jak na dłoni, od Czoła aż po Szrenicę. Całe pasmo. A bliżej dwa miłe dla męskiego oka pagórki - Sokolik i Krzyżna Góra.b1 Panorama jak się patrzy. Ruszam dalej. Trochę pod górę. Często oglądam się do tyłu. Widok Karkonoszy przyciąga wzrok. I tak się gapiłem, że przeoczyłem rozjeście szlaku. Zacząłem iść na wschód. O! Coś nie tak. Dobry duch czuwał nade mną więc po chwili napatoczyły się dwie niewiasty i właściwie mnie ukierunkowały (rzekłbym że kobiety mają to w genach b1). Przede mną rozległa łąka, w oddali kamieniołom w Wojcieszowie a w dole Radomierz.

   Dobra. Idę przez wieś. Asfaltówka w dół - piechurzy uwielbiają taką nawierzchnię.b1 Otoczenie takie sobie. Potoczek-śmierdziawka, remontowane albo i nie zabudowania gospodarcze i mieszkalne. Z tym, że każde siedlisko ma nowe okna a co drugie antenę satelitarną. No tak. Najważniejsze aby nie dmuchało przy oglądaniu meczu.b1 Perełką okazał się kościół i budynki parafialne. Odrestaurowane i dobrze utrzymane.

03

Pesa?

   Wyszedłem z Radomierza i na rozstaju dróg obrałem kierunek w prawo na Trzcińsko, idąc polną drogą przez niskie pagórki z lekka porośnięte. Przy drodze w lewo stronie znajduje się pomnik zamordowanego młodzieńca. Historia ta najlepiej opisana jest tu. Ja poszedłem w prawo. Po kilkunastu minutach ukazał się przejazd kolejowy wraz zawartością czyli albo Pendolino albo coś podobnego do niego. Zdążyłem cyknąć mu fotę bo jechał niewiele szybciej od dawnego żółtka.b1 Przekroczyłem przejazd i usiadłem na ławce na przystanku kolejowym. I wtedy wpadła mi do głowy filozoficzna myśl - szwendam się już trzy godziny, przeszedłem przeszło 10 km a w zasadzie Rudaw jeszcze nie widziałem. Coś ten prolog mi nie wyszedł. A przecież mogłem wysiąć w Trzcińsku i już chłeptałbym jakieś piwo w Szwajcarce.b1

04

Spojrzenie na Trzcińsko

   Ruszam dalej. Kierunek Sokolik (nareszcie). Ostro pod górę przez las. Kilkaset metrów i po lewej rozpościera się widok na Trzcińsko. Zaczynają się skały pokazywać. Coraz ich więcej. Dochodzę do Przełączki. Tu trzeba coś postanowić. Aż taki orzeł nie jestem. Wszystkich pagórków nie zaliczę. Rezygnuję z Sokolika a kieruje się na Krzyżną Górę. Ostro pod górę. Końcówka z poręczą. Wreszcie szczyt. Miejsca na nim nie za dużo. Natykam się na sympatycznego turystę z Łodzi. Trochę porozmawialiśmy. Cyknąłem mu fotkę. No i krajobraz. Góry, wioski, stawy, lasy. Szkoda tylko że słońce często chowało się za ciemne chmury. Warto było tu wejść.

05

Góry, góry, ... wszędzie góry

   Powrót na szlak. Kilka minut marszu i Szwajcarka. Tłok jak na przysłowiowych Krupówkach.b1 Dzieci wrzeszczą, dorośli imprezują a dodatkowo jeszcze kilku postanowiło tu wjechać swymi wymuskanymi wehikułami. O nie. Jak to mówią d... w troki i marsz.b1 Dla odmiany z góry. Kilka minut szlaku. Mijam parking pod Przełęczą Karpnicką i zagłebiam się w las.

   Droga szutrowa lekko pod górę. Dobrze się idzie. Rozdroże. Wybieram szlak zielony. Las. Dogania mnie jakiś zziajany facet. Co się stało? A gościu mówi, że biegnie do Janowic, bo żona w samochodzie coś ważnego zostawiła. To jest uczucie. Prawie 8 km tam i z powrotem po szminkę.b1 Dochodzę na szczyt jakiegoś pagórka. Siadam na skałce i oddaje się konsumpcji. Trochę przeszedłem więc trzeba zaopatrzyć mięśnie w energię.

06

Dla odmiany ... wszędzie skały

   Siedzę sobie i pałaszuję a wtem widok jak z cyrku. Drogą którą przyszedłem jedzie sobie młodzian rowerem. Cóż. Rower to normalka tylko że ten miał jedno koło.b1 Młodzian przystaje i pytam go - jak sobie daje radę na takim wehikule? No problem. Po czym siada i zjeżdża w dół. No kolego - szacunek.

   Śniadanio-obiad skończony. Pora na dalszy marsz. W dół szlakiem po trawie, skałkach i płynącym strumieniu. Dochodzę do żółtego. Asfaltówka w dół. Wokół las. Po prawej potok. Cudnie jest. Rozgałęzienie. Zielony w górę. Kręci się wokół skałek przez bukowy las. Wychodzę pod zamek Bolczów.

07

Zamek Bolczów

   Mostek przez fosę zagrodzony (podobno z tym mostkiem jest tak - albo jest zagrodzony albo go wogóle nie mab1). Dobra. Zamek zwiedzę następnym razem. Zostaję przed nim. Następny wehikuł. Tym razem naturalny. Koń z amazonką na grzbiecie. Łyk kawy, chwila odpoczynku i w dół. Do Janowic. Przed nimi trafiam na bystry potok. Ładnie zasuwa. Przechodzę go jakąś kładką i za chwilę miasteczko. Kilka długich ulic i dworzec. Ale co to za dworzec.b1 Zamknięty na cztery spusty. Żadnej ławki wokoło. Syf, kiła i mogiła. Śmieci były sprzątane przez ostatnią wichurę.b1 Starej daty jestem więc PKP mnie już niczym nie zaskoczy. Najważniejsze że pociągi się na nim zatrzymują. A podróżny niech sobie radzi jak umie. Następnym razem przyjadę tu samochodem.

 do góry 

JANUSZ LEWCZYK

Świdnica

tel. 603 099 193

e-mail: janusz.lewczyk@infomix.com.pl

© Janusz Lewczyk (d. INFOMIX) 1999-2018

Wszelkie prawa zastrzeżone